wtorek, 27 grudnia 2016

Półzłotek z 1771, czyli wyjątkowy rocznik w którym porywało się króla

Dzisiaj zapraszam na mój ostatni wpis na blogu w tym roku. Nie będę jakoś specjalnie celebrował tego faktu, chociaż szczerze przyznam, że nawet w najśmielszych planach nie sądziłem, że blogowanie jest takie fajne i wciągające. Jednak pasja w człowieku to jest spora siła i pewnie właśnie z tego powodu zawsze jest wiele do powiedzenia (nie raz nawet zbyt wiele...), co przekłada się na to, że mam zawsze „pod ręką” kilka tematów, na które można by coś napisać. To zapewnia mi paliwo na kontynuowanie bloga aż „do odwołania”. Dziś zgodnie z planem, po raz kolejny sięgam po jeden z moich ulubionych srebrnych nominałów SAP, czyli po półzłotka. Mam do tych monet wyjątkową atencje, bo są to w dzisiejszych czasach jedne z najbardziej dostępnych i licznych sreberek Poniatowskiego. Nic dziwnego, zatem, że jakimś trafem, co chwilę gdzieś się na nie natykam na mojej kolekcjonerskiej drodze. Często po takich spotkaniach zaprzyjaźniam się z nimi „na dobre”, stąd pewnie z tego powodu stanowią największą część wśród moich monet. Uwielbiam je oglądać, dotykać, analizować i porównywać ze sobą a co ciekawe praktycznie zawsze z tych (powiedzmy to sobie uczciwie - niezbyt naukowych) badań, „urodzi się” coś nowego i być może nawet ciekawego. Nie inaczej będzie tym razem, w dalszej części wpisu zaprezentuje kilka monet dwugroszowych z tego rocznika, pokaże też nowe warianty nieodnotowane w najnowszym katalogu duetu Parchimowicz i Brzeziński „Monety Stanisława Augusta Poniatowskiego”. Dodatkowo wyrażę też krytyczną opinię o jednej z odmian wyznaczonej w tym katalogu. Więc do dzieła zacznijmy nasze poszukiwania!
Ale za nim zabiorę się na dobre za półzłotka, mam jak zwykle jakieś pochodne tematy do poruszenia. Tym razem tylko dwa i oba związane są z datą widniejąca na rewersie dzisiejszej monety. Po pierwsze sama data jest gatunku tych „specjalnych”, ze względu na występującą w niej symetrię. Czytając 1771 od początku i od końca zawsze uzyskujemy to samo. Taka symetryczna data nie trafia się często, według zasad matematyki na poziomie podstawowym - rzadziej niż raz na 100 lat. Jednak przy tej okazji chciałbym zwrócić uwagę na fakt, że „nasze pokolenie” jest w tym względzie wyjątkowe. Żyjąc na przełomie XX i XXI wieku mieliśmy niezwykłe szczęście doświadczyć kumulacji kilku wyjątkowych dat. Jedną z nich był oczywiście rok 2000, który już wiele lat wcześniej z racji swojej odmienności budził ludzką ciekawość i rodził teorie jak zachowa się nasz świat w chwili przejścia w nowe milenium. Ale wracając do symetrii w datach na przełomie wieków, to pierwszym takim rokiem był 1991 a drugim oczywiście 2002. Ja osobiście, z nie do końca dla mnie jasnych powodów, zawsze traktowałem takie trzy daty jakoś wyjątkowo, jakby miały większe znaczenie dla losów świata. Trudno stwierdzić, czy tak w istocie było, bo wiele się wówczas działo i dawno się nad tym nie zastanawiałem, ale przy okazji pisania tekstu o monecie z 1771 powróciły do mnie te myśli i postanowiłem zwrócić na to szerszą uwagę. Dlatego, wracając do okresu SAP wyobrażam sobie, że dla wielu osób żyjących w ówczesnej Polsce w II połowie XVIII wieku ten symetryczny rocznik również mógł mieć też jakieś wyjątkowe, „magiczne” znaczenie. Czy jednak magia liczby 1771 miała jakiś wpływ na mrożące krew wydarzenia, jakich świadkiem była stolica? Tego nie podejmuje się tutaj rozstrzygać, oceńcie sami czytając artykuł do samego końca J

Żeby bardziej trzymać się faktów a nie gdybać, skupię się teraz na prawdziwej historii, jaka wydarzyła się w Warszawie w roku 1771. Na wstępie śpieszę donieść, że była to w sumie dość szczęśliwa data dla samego króla Stanisława Augusta. Większość miłośników okresu SAP zapewne zdaje sobie sprawę z wydarzeń, jakie rozegrały się w stolicy w tym roku oraz ich konsekwencji dla dalszych losów kraju. Dziś postanowiłem przywołać tą historię i uczynić z tych wydarzeń wątek przewodni tego wpisu. A było tak… J Otóż późnym wieczorem dnia 3 listopada 1771 dokonano spektakularnej akcji zamachu i porwania polskiego króla. Kim byli porywacze, jak do tego doszło oraz jakie były tego całego zajścia konsekwencje - to pytania, na które znamy dziś odpowiedzi, gdyż sam temat, jako ekstremalnie ciekawy został opisany w wielu źródłach (na końcu artykułu dam kilka linków). Co ciekawe i warte odnotowania, zajście bardzo szeroko opisywała ówczesna prasa, w tym numer 92 „Wiadomości Warszawskich” w wydaniu z soboty 16 listopada w specjalnym dodatku umieszczono artykuł „Opisanie zasadzek na króla Jegomości Dnia 3 Listopada roku 1771”, który ze szczegółami opisywał całe zajście. Poniżej prezentuje zdjęcie tego wydania gazety oraz samego dodatku. Jednak na potrzeby dzisiejszego wpisu postaram się w miarę syntetycznie opisać całe zajście.

Zacznijmy od początku. Od roku 1768 w kraju trwała Konfederacja Barska, czyli wojna domowa, w której po dwóch stronach konfliktu stały siły skupione wokół króla i jego rosyjskich sojuszników a z drugiej szlachta polska, zgromadzona wokół idei przeciwnej ścisłemu związkowi kraju z Rosją i zrównaniu praw osób innych wyznań do chrześcijan. Można, więc stwierdzić, że motywem walk był głęboki podział społeczeństwa, z którego zrodził się konflikt polityczno-ekonomiczno-wyznaniowy. Trudno, więc było o jakiekolwiek porozumienie i kraj popadał w zniszczenie i anarchie, a na naszym terenie słabe siły konfederatów walczyły z regularną rosyjska armia wpierająca obóz królewski. W roku 1771 konflikt trwał już 3 lata i jego końca widać nie było. Rosjanie operowali stosunkowo małymi siłami i z perspektywy oceny ich działań, można napisać, że wcale nie dążyli za wszelka cenę do rychłego zwycięstwa. Z drugiej strony Konfederaci Barscy były przeważnie w odwrocie, prowadząc walkę bardziej partyzancką niż otwartą. Zatem, żadna ze stron nie potrafiła zdecydowanie przechylić szali na swoja korzyść. Pomysł porwania króla i uprowadzenia go do Częstochowy narodził się u konfederatów, jako metoda na sprytne zakończenie konfliktu zbrojnego i rozpoczęcie fazy negocjacji z okupującymi kraj Rosjanami. Uważano, że sama osoba kontrowersyjnego króla, kochanka Carycy Katarzyny II jest tak dużą zawadą do osiągniecia kompromisu, że ewentualne porwanie go i zmuszenie do oficjalnej abdykacji (lub zgładzenie, bo przecież konfederaci „zaocznie” pozbawili króla polskiej korony już w 1770 roku) będzie strategiczne korzystne. Na kanwie tych mglistych założeń, powstał szczegółowy plan zaakceptowany przez samego Kazimierza Pułaskiego, którego to realizacji podjął się Stanisław Strawiński. Plan zakładał porwanie monarchy i przywiezienie go do klasztoru w Częstochowie. Strawiński sam zrekrutował do tego celu odpowiednich ludzi i cała blisko 40 osobowa grupa przebrana po chłopsku przybyła do Warszawy, gdzie zostali ciepło przyjęcie przez zwolenników konfederacji. Poniżej jako wstępna ilustracja całego zdarzenia prezentuje miedzioryt, na którym przedstawiono cała historię.
Porwanie Stanisława Augusta przez konfederatów— miedzioryt, fot. Archiwum Ilustracji WN PWN SA © Wydawnictwo Naukowe PWN
Banda podzielona na trzy grupy pod dowództwem Strawińskiego oraz Walentego Łukawskiego i Jana Kuźmy – była gotowa do akcji czekając na odpowiedni moment do ataku. Wróćmy teraz do wydarzeń, które rozegrały się stolicy, 3 listopada 1771 roku. Około godziny 21.30,  król Stanisław August Poniatowski wracał karetą z wizyty u Księcia Michała Fryderyka Czartoryskiego. Ponieważ odległość była niewielka, orszak królewski nie był pilnie strzeżony, ot najbliższa obsługa i służący oraz dwóch hajduków. Akcja konfederatów była szybka i zdecydowana, padły strzały i w ruch poszły szable i czekany. Służba i eskorta zostały pokonane w krótkiej potyczce i rozpierzchły się po okolicy a król lekko rany został siłą porwany i wsadzony na konia. Teraz wystarczyło już tylko niepostrzeżenie i szybko wyjechać z miasta. Dzika konna eskapada ze stolicy w kierunku Bielan (gdzie czekał przygotowany powóz) zakończyła się już na obrzeżach miasta, które otoczone wówczas było głebokimi okopami i wałami. Na jednym z takich nierówności, w ciemnościach, koń królewski przewrócił się i złamał nogę a król upadł w błoto i się mocno poturbował. W wyniku wypadku i ciemności powstało ogromne zamieszanie. Stanisław August zgubił płaszcz i jednego buta a po chwili zamętu okazało się, że z całej grupy porywaczy uciekających z Warszawy obok monarchy został już tylko niewielka grupka konfederatów. Grupka, która błądząc pośród mazowieckich kniei sukcesywnie malała, bo co krok ktoś się gubił lub po prostu dezerterował widząc, że akcja nie idzie zgodnie z planem. W efekcie obok monarchy został tylko jeden porywacz, był to Jan Kuźma, który dowodził tą grupą i czuł się za ten element akcji osobiście odpowiedzialny.. Kuźma i król zostali sami, nie mieli pojęcia gdzie się znajdują i gdzie należy jechać, słowem błądzili w mroku. Wersji dalszych wypadków jest wiele. Jedne mówią, że król przemówił porywaczowi do rozsądku, inne przekonują, że król dopomógł Kuźmie w orientacji i zaproponowałby by udali się nad Wisłę. W każdym razie obaj w nocy na piechotę dotarli do młyna na Marymoncie. Tam uzyskali pomoc, ciepły posiłek, nocleg i gościnę. Król wykorzystał tę sytuacje i posłał list do pułkownika gwardii pieszej generała Coccey. Kiedy wojsko dotarło do młyna, generał ofiarował królowi swoje ubrania i powiódł ocalonego monarchę z powrotem do Warszawy. W śledztwie porywacz wydał wszystkich swoich współtowarzyszy. Cały wina za porwanie spadła jednak ma Konfederacje Barską a bezpośrednio na Pułaskiego, który zmuszony do ucieczki z kraju jak wiadomo wyemigrował do Ameryki gdzie dzielnie walczył o niepodległość Stanów Zjednoczonych. Nieudane porwanie okazało się tez przysłowiowym gwoździem do trumny Konfederacji Barskiej. Krytykowana za ten haniebny czyn przez dwory zagraniczne, dotychczas im przychylne i aktywnie ich wspierające, wyśmiewana za nieudolność przez ówczesną propagandę, konfederacja zmuszona została do poszukiwania „nowej drogi” w sojuszu z Rosją. Nowa droga w efekcie okazała się kolejnym rozczarowaniem i zawiodła kraj prosto do I Rozbioru. Tak skończyła się i upadła Konfederacja Barska. A król, chodził dumny jak paw lansując się na salonach, na których wielokrotnie opowiadał o porwaniu i swojej bohaterskiej postawie. Trzeba też dodać, że po raz kolejny nasz panujący okazał się osobą wewnętrznie sprzeczną gdyż z jednej strony przy udziale Rosjan walczył z konfederacją, ale sam, jako król wszystkich Polaków czuł odpowiedzialność za tych ludzi, (którzy jak mniemał zbłądzili) i w sumie nie chciał by działa się im jakaś krzywda. W tym przypadku wspaniałomyślnie wybaczył swoim oprawcom i spowodował, aby ich nie stracono. Wybaczał też konfederatom i zadając sobie sprawę, że większość z nich to prawdziwi patrioci - zabiegał o ich względy i szacunek w późniejszych czasach. Ot ciekawa postać w niezwykłych czasach. A dla amatorów numizmatyki okresu SAP, na pamiątkę cudownego ocalenia wybito piękny medal, który prezentuje poniżej.
Opis z WCN - medal autorstwa I. L Oexleina wybity z okazji porwania i szczęśliwego ocalenia króla Stanisława Augusta Poniatowskiego w 1771 r., Aw: Król w stroju rzymskim targany przez dwie Furie, napis w otoku NOLITE TANGERE CHRISTOS MEOS, niżej sygnatura, w odcinku HORA X NOCT D.III NOV. MDCCLXXI, Rw: Na tle Zamku Królewskiego, Prowidencja prowadzi króla; napis w otoku OCVLI DOMINI SVPER IVSTOS, w odcinku FIDA POLONIA GAUDET, srebro 43 mm, 21.90 g, H-Cz. (3124), Racz. 520.

Ok., a teraz przejdźmy już do meritum i zajmijmy się zbadaniem półzłotka z rocznika 1771. Po pierwsze muszę na wstępie dodać, że to całkiem rzadka moneta, nie występuje zbyt często w sprzedaży, więc i w archiwach aukcji nie zachowało się zbyt wiele zdjęć. Dla zebrania odpowiedniego materiału do analizy pokusiłem się o przeczesanie dostępnych zdjęć w formie elektronicznej z portali numizmatycznych oraz cyfrowych ekspozycji muzealnych. W efekcie tych wszystkich działań udało mi się zgromadzić czytelne zdjęcia zaledwie 26 egzemplarzy. Pokazuje to jak niewiele tych monet przetrwało do naszych czasów i jest pierwszą z wskazówek, że warto pokusić się o zdobycie takiej monety do swojej kolekcji. Co zatem można wywnioskować z tego, niewielkiego zbioru dwugroszy. Po pierwsze udało mi się na tej podstawie wyznaczyć ilość stempli awersu i rewersu oraz ustalić ich wzajemną korelację. Z tych połączeń właśnie biorą się warianty, które w efekcie zostaną wyznaczone w dalszej części wpisu. Po drugie muszę stwierdzić, że generalnie różnice pomiędzy stemplami są drobne, ale za to wyraźne i jest ich sporo, stąd musiałem dobrze przemyśleć sposób, w jaki je pokarzę i opiszę. Z tego powodu do standardowej nomenklatury, jaką zazwyczaj posługiwałem się zawsze w swoich artykułach musiałem dodać nowe pojęcia, za pomocą, których w czytelny sposób opiszę te drobne różnice. Tym samy do używanego przez mnie pojęcia „punkt kontroli” informującego o konkretnym miejscu na monetach, które będziemy między sobą porównywać dodałem dwa nowe określenia. Pierwszym jest „sekwencja”, za pomocą, której opiszę proste cechy monety (ilość listków w wieńcach) następujące po sobie w większej ilości. Kolejnym pojęciem będzie „układ”, za pomocą, którego odróżnimy od siebie monety o jednakowej „sekwencji” listków w wieńcach, ale o ich innym graficznym ułożeniu. Na początku może to wydawać się dość skomplikowane jak na zwykły nienaukowy artykuł, ale wprowadzam te pojęcia wyłącznie dla wygody swojej i czytelników, więc po tym względem bez zmian J Poniżej przykładowy awers z wyjaśnioną sekwencją ułożenia listków w obu wieńcach.

Na początek weźmy jednak do analizy łatwiejszą stronę, czyli w tym przypadku rewers monety. Na tej stronie jak na każdym dwugroszu mamy napis w 6 poziomych liniach. Nie stwierdziłem w tym roczniku żadnych błędów napisowych, stąd istotne różnice, za pomocą, których zlokalizujemy poszczególne stemple będą dotyczyły głównie ocenie szerokości tych napisów i w mniejsze mierze interpunkcji. W wyniku moich badań wyznaczyłem 6 różnych stempli rewersu, które teraz opiszę. Dwa punkty kontrolne a) i b), które posłużą nam do analizy rewersów. Pierwszym jest szerokość zapisanej daty. Data może być zapisana „wąsko” lub „szeroko”. Drugim punktem będzie porównanie względem siebie wyrażeń „MARCA” i „PURA COL.”. Tu mamy trzy możliwości, „MARCA” może być szersza, równa lub węższa od ‘PURA COL.”  Poniżej przykładowy rewers z opisanymi puntami kontrolnymi.
Te dwie podstawowe zmienne uzupełnimy jeszcze trzecią informacją oznaczona jako c), o ewentualnych różnicach w układzie rewersu oraz kropkach po wyrazie „PURA” i dacie. Zmienne pozwolą nam wyznaczyć sześć różnych stempli, które potem posłużą nam do ustalenia wariantów półzłotka z 1771. Poniżej wymieniam poszczególne stemple a na zdjęciach pokazuje różnice pomiędzy nimi.

REWERS 1 - > a) data wąsko; b) MARCA szersza od PURA COL.; c) Układ 1
REWERS 2 -> a) data wąsko; b) MARCA szersza od PURA COL.; c) Układ 2
REWERS 3 -> a) data wąsko; b) MARCA równa PURA COL.
REWERS 4 -> a) data szeroko; b) MARCA węższa od PURA COL.
REWERS 5 -> a) data szeroko; b) MARCA węższa od PURA COL.;  c) Kropka po PURA i dacie
REWERS 6 -> a) data szeroko; b) MARCA równa PURA COL.; c) Kropka po dacie.
Jak widać do dwóch punktów kontrolnych czasami trzeba było dodać jeszcze kilka zmiennych żeby dobrze opisać rewersy. W efekcie wyznaczyłem 6 różnych stempli.

Ok., teraz czas na analizę awersów. Mamy tam wiele ciekawych cech i różnic godnych odnotowania i wyznaczenia różnic. Różnice mimo tego, że są istotne i dobrze widoczne nie są łatwe do opisania, stąd tu właśnie wprowadzam dodatkowe pojęcia „sekwencja” i „układ”. Dla jasności przekazu ograniczyłem ilość punktów kontrolnych, które będziemy porównywać do zaledwie dwóch. Pierwszym a), będzie LEWY wieniec, w którym analizie poddamy liczbę, sekwencje i układ listków. Drugim punktem, zwanym b), będzie porównanie PRAWEGO wieńca i tam też przeanalizujemy ilość liści palmy, ich sekwencje oraz układ. Słowem to właśnie wieńce odpowiedzą nam na pytanie gdzie są różnice pomiędzy awersami. Poniżej wymieniam poszczególne stemple awersów, których w sumie wyznaczyłem sześć sztuk.

AWERS 1 - > a) LEWY wieniec: 8 listków, sekwencja (2,2,2,2), Układ 1
                        b) PRAWY wieniec: 8 liści, sekwencja (2,4,2), Układ 1
AWERS 2 - > a) LEWY wieniec: 8 listków, sekwencja (2,2,2,2), Układ 2
                        b) PRAWY wieniec: 8 liści, sekwencja (3,3,2), Układ 1
AWERS 3 - > a) LEWY wieniec: 8 listków, sekwencja (2,2,2,2), Układ 3
                        b) PRAWY wieniec: 8 liści, sekwencja (2,4,2), Układ 2
AWERS 4 - > a) LEWY wieniec: 7 listków, sekwencja (2,1,2,2)
                        b) PRAWY wieniec: 8 liści, sekwencja (3,3,2), Układ 2
AWERS 5 - > a) LEWY wieniec: 7 listków, sekwencja (2,2,1,2)
                        b) PRAWY wieniec: 7 liści, sekwencja (3,3,1)
AWERS 6 - > a) LEWY wieniec: 9 listków, sekwencja (2,2,3,2)
                        b) PRAWY wieniec: 7 liści, sekwencja (2,3,2).
Mam nadzieję, że różnice, jakie wskazałem są dla każdego z czytelników w miarę dobrze widoczne. Podsumowując mamy, zatem w tym roczniku półzłotka do czynienia z 6 stemplami awersu i 6 rewersu. To w sumie teoretycznie mogłoby się przełożyć na wiele kombinacji ich użycia, co dałoby nam sporo różnych wariantów. Od razu jednak, spieszę donieść J, że jak zwykle nie będzie tak źle i co do zasady, mincerze starali się (lub byli zmuszeni) używać narzędzi parami. Jest, co prawda kilka wyjątków, lecz bez szaleństwa. Dla określenia ilości dostępnych wariantów dwugrosza z 1771, wszystkie te informacje zestawię ze sobą i przedstawię w ujęciu tabelarycznym.

REWERS/ AWERS
REWERS 1
REWERS 2
REWERS 3
REWERS 4
REWERS 5
REWERS 6
AWERS 1
WARIANT 1





AWERS 2
WARIANT 2





AWERS 3


WARIANT 4



AWERS 4




WARIANT 6

AWERS 5

WARIANT 3



WARIANT 7
AWERS 6


WARIANT 8
WARIANT 5



Jak widać w tabeli powyżej, w wyniku połaczenia 6 stempli awersu i 6 rewersu, wyznaczyłem w sumie 8 wariantów półzłotka w tym roczniku.Tylko niektóre awersy łączą się z maksymalnie dwoma rewersami i odwrotnie. Wszystkie 8 wariantów (w tym 6 nieopisanych w najnowszym katalogu) zostaną w dalszej czesci artykułu pokazane na zdjęciach i szczegółowo opisane.

Zobaczmy teraz jaki rozkład procentowy uzyskały te warianty na badanej próbie 26 egzemplarzy.

REWERS/ AWERS
REWERS 1
REWERS 2
REWERS 3
REWERS 4
REWERS 5
REWERS 6
AWERS 1
12%





AWERS 2
12%





AWERS 3


15%



AWERS 4




8%

AWERS 5

12%



4%
AWERS 6


4%
35%



Co możemy teraz z tego badania wywnioskować? Po pierwsze rozkład poszczególnych wariantów jest zadziwiająco równy. Mamy tylko jeden WARIANT 5, którego popularność w badanej grupie jest trzykrotnie wyższa od średniej. Za to trzy warianty od 6 do 8, wydają się być rzadsze od pozostałych. Znając rozkład procentowy i nakład rocznika oszacujmy nakłady poszczególnych wariantów. Dane zestawiłem w poniższej tabeli.

REWERS/ AWERS
REWERS 1
REWERS 2
REWERS 3
REWERS 4
REWERS 5
REWERS 6
AWERS 1
25 160





AWERS 2
25 160





AWERS 3


33 547



AWERS 4




16 773

AWERS 5

25 160



8 387
AWERS 6


8 387
75 480



Jak widzimy każdy z wariantów z wyjątkiem WARIANTU 5 jest oszacowany przeze mnie, jako stosunkowo niskonakładowy.  Estymowany nakład WARIANTU 7 i 8 wynosi poniżej 10 tysięcy egzemplarzy a to już poziom, który należy dążyć szacunkiem. Rocznik półzłotka 1771 w sprzedaży pojawia się tylko sporadycznie, zatem warto zwrócić szczególną uwagę na ten rocznik i pozyskać, chociaż jeden z wariantów do swojej kolekcji. 

Na koniec badania, sprawdźmy, jaki stopień rzadkości przydzielony zostanie poszczególnym wariantom. Tu będę jak zwykle stosował skalę rzadkości dla monet polski historycznej stworzona przez Emeryka Hutten – Czapskiego, przy czym dostępna ilość egzemplarzy oszacuje subiektywnie w oparciu o dane zgromadzone w badaniu i w odniesieniu do innych monet, które analizowałem na blogu. Poniżej publikuje kluczowa tabelkę J

REWERS/ AWERS
REWERS 1
REWERS 2
REWERS 3
REWERS 4
REWERS 5
REWERS 6
AWERS 1
R2





AWERS 2
R2





AWERS 3


R2



AWERS 4




R3

AWERS 5

R2



R4
AWERS 6


R4
R1



Jak widać stopnie, jakie przydzieliłem są zróżnicowane. Od R1 dla najbardziej popularnego wariantu do R4 dla dwóch wariantów. Co ciekawe cały rocznik 1771 w najnowszym katalogu został oceniony na "zaledwie" R1. Pilny czytelnik z tych informacji może wyciągnąć wniosek, że szczególnie ciekawe są te monety, których rewers charakteryzuje się tym, że posiada kropkę po dacie. Takie egzemplarze w rzeczy samej okazały się najrzadsze, zatem teraz z tą wiedzą można udać się na zakupy J. Problem tylko w tym, że aktualnie nie ma, co kupić… ot rzadki rocznik nawet popularnej monety ma swoje prawa J.

Zanim skończę i zacznę wymieniać i pokazywać po kolei poszczególne warianty, to winny jestem jeszcze jedna informację. Muszę znów polemizować z informacjami umieszczonymi w najnowszym katalogu Parchimowicz/Brzeziński i postawić tezę, że jedna z odmian, jaka została tam opisana nie istnieje w rzeczywistości – ja tej odmiany w swoim zestawieniu nie uwzględniłem. Chodzi mi o monetę opisaną, jako 16.f2, która według autorów tego katalogu charakteryzuje się tym, że w ogóle nie posiada inicjałów I.S. intendenta mennicy Justyna Schroedera. Moneta w publikacji ilustrowana jest zdjęciem pochodzącym z Muzeum Narodowego w Warszawie. Na pozór wszystko jest OK, jednak przy bliższym poznaniu tematu, już podczas wstępnego badania doszedłem do wniosku, że cos tu nie gra... Poniżej prezentuje zdjęcie tego fragmentu mojej ulubionej książki.
Teraz przytoczę argumenty, które potwierdzą moje zastrzeżenia. Po pierwsze to fakt, że co do zasady wszystkie monety obiegowe zawsze posiadały monogram głównego mincerza, posiadają je tez wszystkie znane mi półzłotki z tego rocznika oraz wszystkie inne. Zapewne nawet, jeśli taki destrukt menniczy by nawet powstał, to nie opuściłby mennicy. Po drugie, to fakt ze moneta prezentowana na zdjęciu z MNW jest obiegowa i wytarta. Po bliższym przyjrzeniu się to nawet na tym zdjęciu WIDAĆ (ja widzę J) zarysy monogramu I.S., Jak więc można pisać, że „nie ma” skoro „jest”, tylko, że mało widoczny. Jak okazuje się w trakcie badania znalazłem wiele takich monet, których monogram był poddany wycieraniu się w obiegu, jako pierwszy element całej monety. Widocznie ten układ rewersu ma takie cechy, że I.S. wyciera się pierwsze. Po trzecie i decydujące, spotkałem DOKŁADNIE ten sam wariant podczas swoich poszukiwań (to właśnie ten najpopularniejszy 5 WARIANT) i zawsze posiadał inicjały. Co prawda najczęściej monogram I.S. w tym wariancie, były już wyraźnie przetarty obiegiem, jednak nie ulega żadnej wątpliwości, że moneta w tym wariancie ma I.S.. Proszę samemu przeanalizować monety w WARIANCIE 5 i zaręczam, że dojdziemy do tego samego wniosku. Stąd właśnie moja teza, mówiąca o tym, że odmiana wyznaczona w katalogu nie istnieje w rzeczywistości. Tu musze dodać, że ja także analizując wiele monet często odkrywam „nowe” warianty. Jednak, jeśli są kontrowersyjne z racji wytarcia lub małej czytelności egzemplarza lub samych zdjęć, to zawsze staram się zweryfikować swoje ustalenia przy pomocy drugiej monety. W tym przypadku jak mniemam tego zabrakło. Proszę zobaczyć na powiększone zdjęcie rewersu omawianej monety z MNW.
Ja tam wyraźnie widzę resztki wytartego monogramu I.S. i nie sadzę, że to jakies przypadkowe cienie lub zabrudzenia. Jest I.S. jak BYK :-)

Ok., a teraz już bez wyżej wspomnianej 16.f2, poniżej wymieniam wszystkie warianty jakie napotkałem na swojej drodze. Jak zwykle stosuje nazewnictwo z najnowszego katalogu, dla wariantów nie odnotowanych w tej pozycji, stosuje kolejną (wolną) liczbę i znak zapytania.

ROCZNIK 1771

16.f – WARIANT 1 – > AWERS 1/REWERS 1

Awers: napis otokowy STANISLAUS AUG.D.G.REX POL.M.D.L.
AWERS 1 - > a) LEWY wieniec: 8 listków, sekwencja (2,2,2,2), Układ 1
                        b) PRAWY wieniec: 8 liści, sekwencja (2,4,2), Układ 1
Rewers: napis w 6 liniach 2.GR./CLX.EX/MARCA/PURA COL./1771/I.S.
REWERS 1 - > a) data wąsko; MARCA szersza od PURA COL.; Układ 1
Nakład łączny rocznika = 218 054
Szacowany rozkład wariantu w roczniku = 12% = 25 160 sztuk
Szacowany stopień rzadkości = R2

16.f 3? – WARIANT 2 – > AWERS 2/REWERS 1

Awers: napis otokowy STANISLAUS AUG.D.G.REX POL.M.D.L.
AWERS 2 - > a) LEWY wieniec: 8 listków, sekwencja (2,2,2,2), Układ 2
                        b) PRAWY wieniec: 8 liści, sekwencja (3,3,2), Układ 1
Rewers: napis w 6 liniach 2.GR./CLX.EX/MARCA/PURA COL./1771/I.S.
REWERS 1 - > a) data wąsko; MARCA szersza od PURA COL.; Układ 1
Nakład łączny rocznika = 218 054
Szacowany rozkład wariantu w roczniku = 12% = 25 160 sztuk
Szacowany stopień rzadkości = R2

16.f1 – WARIANT 3 – > AWERS 5/REWERS 2

Awers: napis otokowy STANISLAUS AUG.D.G.REX POL.M.D.L.
AWERS 5 - > a) LEWY wieniec: 7 listków, sekwencja (2,1,2,2)
                        b) PRAWY wieniec: 7 liści, sekwencja (3,3,1)
Rewers: napis w 6 liniach 2.GR./CLX.EX/MARCA/PURA COL./1771/I.S.
REWERS 2 -> a) data wąsko; MARCA szersza od PURA COL.; Układ 2
Nakład łączny rocznika = 218 054
Szacowany rozkład wariantu w roczniku = 12% = 25 160 sztuk
Szacowany stopień rzadkości = R2

16.f4? – WARIANT 4 – > AWERS 3/REWERS 3

Awers: napis otokowy STANISLAUS AUG.D.G.REX POL.M.D.L.
AWERS 3 - > a) LEWY wieniec: 8 listków, sekwencja (2,2,2,2), Układ 3
                        b) PRAWY wieniec: 8 liści, sekwencja (2,4,2), Układ 2
Rewers: napis w 6 liniach 2.GR./CLX.EX/MARCA/PURA COL./1771/I.S.
REWERS 3 -> a) data wąsko; MARCA równa PURA COL.
Nakład łączny rocznika = 218 054
Szacowany rozkład wariantu w roczniku = 15% = 33 547 sztuk
Szacowany stopień rzadkości = R2

16.f5? – WARIANT 5 – > AWERS 6/REWERS 4

Awers: napis otokowy STANISLAUS AUG.D.G.REX POL.M.D.L.
AWERS 6 - > a) LEWY wieniec: 9 listków, sekwencja (2,2,3,2)
                        b) PRAWY wieniec: 7 liści, sekwencja (2,3,2).
Rewers: napis w 6 liniach 2.GR./CLX.EX/MARCA/PURA COL./1771/I.S.
REWERS 4 -> a) data szeroko; MARCA węższa od PURA COL.
Nakład łączny rocznika = 218 054
Szacowany rozkład wariantu w roczniku = 35% = 75 480 sztuk
Szacowany stopień rzadkości = R1
Uwaga: błędnie opisany, jako 16.f2

16.f 6?– WARIANT 6 – > AWERS 4/REWERS 5

Awers: napis otokowy STANISLAUS AUG.D.G.REX POL.M.D.L.
AWERS 4 - > a) LEWY wieniec: 7 listków, sekwencja (2,1,2,2)
                        b) PRAWY wieniec: 8 liści, sekwencja (3,3,2), Układ 2
Rewers: napis w 6 liniach 2.GR./CLX.EX/MARCA/PURA. COL./1771./I.S.
REWERS 5 -> a) data szeroko; MARCA węższa od PURA COL.;  Kropka po PURA i dacie.
Nakład łączny rocznika = 218 054
Szacowany rozkład wariantu w roczniku = 8% = 16 773 sztuk
Szacowany stopień rzadkości = R3

16.f 7?– WARIANT 7 – > AWERS 5/REWERS 6

Awers: napis otokowy STANISLAUS AUG.D.G.REX POL.M.D.L.
AWERS 5 - > a) LEWY wieniec: 7 listków, sekwencja (2,1,2,2)
                        b) PRAWY wieniec: 7 liści, sekwencja (3,3,1)
Rewers: napis w 6 liniach 2.GR./CLX.EX/MARCA/PURA COL./1771./I.S.
REWERS 6 -> a) data szeroko; MARCA równa PURA COL.; Kropka po dacie.
Nakład łączny rocznika = 218 054
Szacowany rozkład wariantu w roczniku = 4% = 8 317 sztuk
Szacowany stopień rzadkości = R4

16.f 8?– WARIANT 8 – > AWERS 6/REWERS 3

Awers: napis otokowy STANISLAUS AUG.D.G.REX POL.M.D.L.
AWERS 6 - > a) LEWY wieniec: 9 listków, sekwencja (2,2,3,2)
                        b) PRAWY wieniec: 7 liści, sekwencja (2,3,2).
Rewers: napis w 6 liniach 2.GR./CLX.EX/MARCA/PURA COL./1771/I.S.
REWERS 3 -> a) data wąsko; MARCA równa PURA COL.
Nakład łączny rocznika = 218 054
Szacowany rozkład wariantu w roczniku = 4% = 8 317 sztuk
Szacowany stopień rzadkości = R4

To już koniec dzisiejszej historii. Jak widać, z pozoru błahego w planach artykułu o popularnym nominale zrodził się dość spory wpis, który wymagał ode mnie dużo pracy. Nie mniej jednak pomimo większego niż planowałem zachodu, kończę ten wpis jako człowiek zadowolony, ponieważ rzuciłem dziś trochę nowego światła na dzieje dwugrosza 1771. Moje zadowolenie nie wynika tylko z tego, że do znanych wcześniej 3 wariantów tej monety, dodałem kolejne 6 a jeden ze znanych nawet zakwestionowałem – co w efekcie dało 8 monet do ewentualnego kolekcjonowania całości rocznika. Najbardziej cieszy mnie, to że znów przeżyłem ekscytującą przygodę. Gdy rozpoczynam pisanie artykułu nigdy (przeważnie J) nie wiem jak się zakończy i dziś także, rozpoczynając miałem wynotowanych 5 wariantów a kolejne 3 zrodziły się dopiero w procesie dokładnej analizy materiału. To właśnie jest motor, który mnie napędza – takie poszukiwanie „nieznanego”. To dla mnie coś podobnego (namiastka) do chodzenia z wykrywaczem metali w terenie w celu odkrywania historii. Poszukiwań, na które w realu ze względów prawnych nigdy się nie zdecydowałem. Pisząc blog zamiast specjalistycznego sprzętu i „porcji strachu” - mam swoje własne poletko monet SAP, na którym spokojnie sobie szukam i czasem coś tam odkrywam. Jedno, czego mi brak i czego zazdroszczę detektorystom to kontakt z przyrodą, to by mi na pewno bardzo pasowało, ale jak się nie ma, co się lubi, to… J

Dziękuję wszystkim za doczytanie do tego momentu, mam nadzieje, że nie zanudziłem detalami i już niebawem odwiedzicie mój blog by poczytać, co tam nowego przygotowałem. Jeśli pojawia się jakieś pytania, to proszę o zamieszczanie ich w komentarzach pod wpisem lub wysyłanie na mój adres mailowy.

W pisaniu wykorzystałem zdjęcia z archiwów Warszawskiego Centrum Numizmatyki, Antykwariatu Numizmatycznego Michał Niemczyk, Gabinetu Numizmatycznego Damian Marciniak, aukcji Allegro, Muzeum Narodowego w Warszawie, z katalogu „Monety Stanisława Augusta Poniatowskiego” oraz wyszukane przez usługę google grafika. W opisaniu zamachu na króla czerpałem informacje z oryginalnej relacji zamieszczonej w „Wiadomościach Warszawskich” numer 92 z 16 listopada 1771 roku – dostępnej w zasobach e-biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego http://ebuw.uw.edu.pl i z artykułów zamieszczonych w internecie: „Porwanie Stanisława Augusta” na portalu historiaposzukaj.pl http://historiaposzukaj.pl/wiedza,historiomat,128,porwanie_stanislawa_augusta.html ; „Zamach na Stanisława Augusta” na portalu Pasaż Wiedzy Muzeum Pałacu Króla Jana III Sobieskiego w Wilanowie http://www.wilanow-palac.pl/zamach_na_stanislawa_augusta_2.html . 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza