piątek, 10 listopada 2017

Talar z 1766, czyli „zbrojarz” część II.

Czas na dokończenie rozpoczętej miesiąc temu historii pierwszego obiegowego talara Stanisława Augusta Poniatowskiego. Po przekopaniu się przez monety próbne w poprzednim odcinku, w tym skupimy się już niemal wyłącznie na obiegowej monecie bitej w koronnej mennicy w Warszawie. Na początek chwilę zatrzymamy się przy samym procesie wytwarzania talarów, gdyż będzie to miało swoje konsekwencje w dalszej części tekstu.

Generalnie uruchomienie mennicy było procesem bardzo skomplikowanym, do którego przystąpiono niemal natychmiast po elekcji. Na początku brakowało wszystkiego, od środków finansowych, po budynek, narzędzia i fachowców aż po określenie, jakie właściwie monety mają tu być bite.  To spory temat, do osobnego potraktowania. Na dziś wystarczającą informacją będzie to, że czynności organizacyjne w wielu obszarach trwały nieprzerwanie, nawet już po otwarciu zakładu. Mennica w Warszawie mimo przyjętej współcześnie oficjalnej daty otwarcia określonej na dzień 9 lutego 1766, czasowo była wykorzystywana już rok wcześniej. W roku 1765 wybito w Warszawie 472 770 sztuk miedzianych groszy, co można uznać za formę praktycznego treningu przed właściwą pracą, którą miały być monety ze złota i srebra. Trwało przygotowywanie parku maszyn, narzędzi i wyposażenia oraz kompletowanie załogi. Rekrutacja pracowników na dobre, zakończyła się dopiero 22 stycznia 1766 po zatrudnieniu kierownika produkcji, mincmajstra Fryderyka Sylma i medaliera Jana Filipa Holzhaussaera. W poprzedniej części obiecałem, że wspomnę jeszcze chwilkę o medalierze, który stworzył talara, który jest bohaterem dzisiejszego wpisu. Rzadko jest okazja by sam artysta występował na własnym numizmacie, no chyba, że …akurat rytownik był przygotowany na to, że coś mu się niedługo stanie. I ten przykry fakt, długiej choroby medaliera prowadzącej niechybnie do śmierci obserwujemy właśnie w tym przypadku. Poniżej prezentuje zdjęcie rzadkiego medalu z wizerunkiem Jana Filipa Holzhaeussera, które wykonałem onegdaj na wystawie w Łazienkach. Jest to medal pośmiertny, którego awers jest autorską wizją samego rytownika a rewers sporządził jego uczeń, już po śmierci swojego mistrza.
Bardzo ciekawa jest inskrypcja zawarta na obu stronach, którą podam za Edwardem hr. Raczyńskim i jego Gabinetem Medalów Polskich.
„Popiersie męskie, głowa bez nakrycia, włosy starannie czesane i z tyłu związane, twarz z prawej strony. Za odzienie futro, z pod którego widać suknię i koszulę rozpiętą pod szyją. W otoku napis: JOAN[nes] PH[ilippus] HOLZHAEUSER NUMOR[um] POL[onorum] SCULPTOR. To jest: Jan Filipp Holzhäusser rytownik.
Pod popiersiem: J. P. HOLZHAEUSSER.
Strona odwrotna. Sam napis: ADSPICE VULTUM SCULPTORIS EGREGII AB IPSO EFFICTUM NUMISMATIBUS DYNASTIAE POLONIAE UNDECIM CONFECTIS PRAEMATURA MORTE EREPTI VARSAVIAE D[ie] 17. AUG[usti] 1792. To jest: Spojrzyj na twarz wybornego rytownika przez niego samego zrobioną, po wykonaniu jedenastu numizmatów polskich przedwczesną śmiercią w Warszawie dnia siedmnastego Sierpnia 1792 roku zgasłego.”

I tak, oddając hołd rytownikowi, wracamy do talarów króla Poniatowskiego. Przypominam zdanie, jakim kończyłem pierwszą cześć. Bicie talarów z popiersiem w zbroi okazało się być czynnością skomplikowaną. Sam stempel, mimo dostosowania (uproszczenia) rysunku przez medaliera i tak składał się z kilku istotnych elementów, co powodowało, iż jego wytworzenie było pracą precyzyjną. Talar miał być idealny, stąd nie wchodziły w grę żadne pomyłki i niedokładności. Czego w pierwszym roku bicia trudno było wymagać, gdyż organizacja pracy i niedoświadczona załoga warszawskiej mennicy była jeszcze na etapie nauki. Stąd tak trudna moneta na początek była dla nich prawdziwym sprawdzianem umiejętności. Duża średnica talara i skomplikowany stempel z wizerunkiem, który wymagał głębokiego bicia nie pomagały w osiąganiu wysokiej efektywności produkcji. Naprężenia podczas bicia były na tyle duże, że stemple wytrzymywały krótko (średnio 5-6 tysięcy sztuk). Popękane narzędzia nie nadawały się do pracy, co pociągało za sobą konieczność produkcji coraz to nowych narzędzi. Dość powiedzieć, że do wybicia całego nakładu wynoszącego 77 618 egzemplarzy zużyto minimum 30 sztuk stempli. Oczywiście licząc w sumie awers i rewers. Na licznych talarach, które będziemy już niedługo „zwiedzać” z pewnością będzie można dostrzec drobne ślady spękania stempli, które mimo starań o wysoką, jakość i tak mimowolnie powstawały podczas bicia. A że był to pierwszy talar i miał rozsławić naszego króla i kraj, to nie było zgody na produkcje monet uszkodzonym narzędziem i bardzo szybko wymieniano uszkodzony stempel na nowy. Powodowało to efekt, że podczas produkcji monet, nie wymieniano kompletu narzędzi, (czyli awers i rewers) a jedynie tylko tę jedną stronę, która akurat się popsuła. Z tego powodu mamy ciekawą sytuację, gdyż dzięki takiej praktyce produkcji w tym roczniku występuje wiele wariantów. I teraz właśnie przejdziemy od ogółu do szczegółu.

Na początek awers. Jak już wyżej przedstawiałem zawiera on portret królewski w zbroi. Król bez korony w odkrytej głowie ubranej w perukę z obficie kręconymi loczkami. Taki fryz, to modny standard wyższych sfer europejskich tamtych czasów. Na szyi wykwintny szal związany w kokardkę i zwisający ozdobny łańcuch z zawieszonym Orderem Orła Białego. Napis otokowy STANISLAUS AUGUSTUS D.G.REX POL.M.D.LITHU. -  stał się na wiele lat podstawowym standardem, jaki widzieliśmy w kolejnych rocznikach talarów SAP. Zmianie ulegał jedynie sposób zapisu nazwy Litwy. Poniżej zdjęcie przykładowego awersu talara z 1766.
Pisałem już, że było wiele stempli awersu wykorzystanych do produkcji talarów w 1766 roku. To fakt, który znajduje potwierdzenie w badaniach i publikacjach.. Takich jak niezwykle ważny artykuł Rafała Janke, pod tytułem „Co na razie wiemy, a czego nie wiemy o talarach Stanisława Augusta Poniatowskiego” z Przeglądu Numizmatycznego nr 4/2009, który położył podwaliny pod nowe badania talarów z tego okresu. Pogłębienie tej wiedzy, znajdziemy w najnowszym katalogu monet SAP „Monety Stanisława Augusta Poniatowskiego”, gdzie autorzy Janusz Parchimowcz i Mariusz Brzeziński opisują aż 15 awersów, które różnią się użytym stemplem. Idąc nawet krok dalej, prezentują każdy z nich na dokładnym zdjęciu i dają wskazówki jak odróżnić jeden od drugiego. To, co różni jeden stempel awersu od kolejnego, to drobne i ledwo widoczne przesunięcia portretu względem napisów otokowych. Nie ma tam żadnych istotnych różnic, stąd ja nie pójdę tą drogą. Moim zdaniem te wszystkie awersy z punktu widzenia budowania kolekcji SAP na odmianach i wariantach, niczym się od siebie nie różnią. Wiem, że dla monet współczesnych, bitych maszynowo takie milimetrowe przesunięcia to „kosmos” jednak w II połowie XVIII wieku tego typu „odmienność”, nie jest warta uwagi. Ot tylko drobne, milimetrowe różnice umiejscowienia liter napisów względem portretu króla. Przyjmuje do wiadomości liczbę minimum 15 stempli awersu, jakie określili moi szanowni poprzednicy, jednak dla mnie nie zmienia to faktu, że tak właściwie mamy do czynienia z jednym i tym samym wariantem awersu. Niemniej jednak obie publikacje są moją ulubioną lekturą o talarach SAP.

Jak to się dzieje, że mimo tylu stempli awersu, król wygląda na każdym identycznie? To ciekawe pytanie, na które postaram się teraz dać odpowiedź. Mówiąc, że stemple awersów wyglądają identycznie, nie ma słowa przesady. Zawdzięczamy to technologii menniczej, która w mennicy warszawskiej oparta była na tak zwanej matrycy zasadniczej. To właśnie tę matrycę wykonywał medalier i było to jego podstawowe zadanie w całym procesie. Wyobraźmy sobie, że Jan Filip Holzhaeusser korzystając ze swojego talentu i warsztatu, misternymi ruchami rylca wyrzeźbił w kawałku żelastwa znane nam dziś doskonale, popiersie Stanisława Augusta Poniatowskiego w zbroi. Następnie do pracy przystąpili fachowcy z mennicy, którzy po utwardzeniu matrycy zasadniczej z wizerunkiem króla (żeby była „twarda jak skała”) użyli jej do wytworzenia narzędzia zwanego puncenem zasadniczym. Puncen zasadniczy był drugim w kolejności narzędziem, lecz jego znaczenie było kluczowe. To właśnie z tego narzędzia (znów, po odpowiednim utwardzeniu) w późniejszym etapie tworzono stemple awersu. W ten sposób można założyć, że Holzhausser wykonał tylko jedno narzędzie, matrycę zasadniczą z portretem użytym do awersu obiegowych talarów „zbrojarzy”. Natomiast technicznym wytworzeniem stempli zajmowali się już mincerze, którzy tworzyli kolejne stemple według potrzeb i dobijali puncami napisy otokowe. Dlatego właśnie w mennictwie stanisławowskim obserwujemy przez wiele lat z identyczne portrety króla. Co powoduje, że jeśli nie mamy akurat do czynienia z zamierzoną zmianą portretu, to główne różnice, jakie możemy dostrzec na awersach, polegają właśnie jedynie na umiejscowieniu napisów względem wizerunku władcy.  To właśnie postęp, jaki dokonał się w technikach menniczych w czasach, w jakich rozpoczynała prace nowopowstała mennica w Warszawie. Oczywiście w naszym przypadku, możliwe były też jakieś warianty interpunkcyjne, jednak w awersach dzisiaj badanego talara z 1766, takich różnic nie stwierdzono.  Pisze to wszystko, żeby bardziej uzasadnić swoją decyzję, gdyż w dzisiejszym tekście przyjmuje, że awers talara z 1766 jest wybity tylko w jednym wariancie i w dalszym teście nazywam go AWERS 1. Przy okazji chciałbym napisać, że sprawdzian młodego zespołu pracowników warszawskiej mennicy został zdany pozytywnie. Mimo wielu zmian narzędzi, jakie miały miejsce w 1766 roku nie możemy doszukać się dziś żadnej istotnej różnicy.

Ale dzięki Bogu, moneta tak jak medal ma więcej niż jedną stronę i teraz przechodzimy dalej. Nieco inaczej jest z rewersem „zbrojarza”. Mogę napisać, nawet – na szczęście inaczej J. Tu także medalier wykonał jedynie matrycę zasadniczą, jednak rewers składa się z wielu drobniejszych elementów, do których używano specjalnie przygotowanych punc. Zatem już nie tylko same napisy się przemieszczały względem centrum monety, ale zmieniały się również drobne fragmenty rysunku, które były wykonywane za pomocą puncowania. Do tego doszła jeszcze interpunkcja w postaci kropek, które dobijali (lub nie robili tego) mincerze tworząc stempel. Tym samym będzie, o czym pisać i co pokazywać. Dziś to właśnie ta strona monety będzie naszym „oczkiem w głowie”, gdyż niemal wszystkie interesujące elementy znajdziemy właśnie tam. Na początek przykładowy rewers „zbrojarza”. Zwróćmy uwagę na wyjątkowe piękno i harmonię w tej kompozycji.
 I tak, jak możemy teraz zauważyć znając próbne monety startujące w konkursie ofert, że również rewers monety inspirowany jest kompozycją Morikofera. Zmian jest niewiele, ot lewym wieńcu liście lauru, Holzhaeusser zmienił je na liście dębowe, które występowały też na monecie próbnej Thomasa Pingo. Kolejnym charakterystycznym elementem jest kreskowane tło w herbach. Ten pomysł Morikofera, został zaadaptowany przez medaliera mennicy warszawskiej i na lata była cecha charakterystyczna kolejnych talarów Poniatowskiego. Można śmiało napisać, że Holzhaeuser stworzył swoistą hybrydę czerpiąc garściami z projektów innych medalierów. Gdyby nie fakt, że medalier królewski okazał się bardzo zdolnym artystą i swoimi późniejszymi pracami wiele razy udowodnił swój nietuzinkowy talent, to można by odnieść wrażenie, że na początku swojej kariery w stolicy, wybrał drogę na skróty. W oczy rzuca się także znaczne uproszczenie rysunku rewersu, co zapewne miało być koniecznym kompromisem pomiędzy wartością artystyczną monety a technicznymi wymaganiami związanymi z jej produkcją. Oczywiście na rewersie talara SAP mamy zupełnie inne napisy otokowe niż na wcześniej opisywanych próbach. Powód jest prozaiczny, bo kiedy one powstawały nieznana jeszcze była stopa mennicza, na jaką będą bite obiegowe monety. Napisy otokowe talara zawierają wyłącznie próbę srebra, czyli X EX MARCA PURA COLONIEN, co znaczy 10 sztuk z marki kolońskiej (grzywny) czystego srebra. Dobito również inicjały F.S. intendenta warszawskiej mennicy Fryderyka Sylma oraz datę 1766. Wszystkie wyżej wspomniane napisy są identyczne na wszystkich stemplach i nie będą tematem dzisiejszych analiz. 

Na całe szczęście, z do końca niejasnych powodów, mincerze oznaczali poszczególne partie stempli rewersu umieszczając kropki w kilku miejscach napisów otokowych. Takie znaki rejestrujemy w trzech miejscach. Po słowie COLONIEN, po dacie 1766 oraz po inicjałach FS. Można oczywiście uznać, że kropki na rewersie pojawiają się przypadkowo. Znane są opinie mówiące, że dawniej w mennicach nikt na kropki nie zwracał wielkiej uwagi. Z tego powodu w mennictwie XVI-XVII wieku błędów napisowo-interpunkcyjnych na stemplach notujemy bardzo dużo, gdyż biciem tych znaków trudnili się szeregowi pracownicy mennic. Jednak moim zdaniem, trudno jest o ten przypadek posądzać nowoczesny zakład w II połowie XVIII wieku. Tu nie było już niepiśmiennych osiłków walących młotami w punce „jak leci”. Świadczy o tym choćby fakt, że przez cały trzydziestoletni okres SAP, pomyłki i błędy związane z liternictwem na monetach Poniatowskiego można policzyć na palcach jednej ręki. Nie ma takich błędów na talarach 1766. Uważam, że w pierwszym roku bicia najważniejszej srebrnej monety, szczególnie zwracano uwagę, na jakość. Kolejnym ważnym faktem wartym odnotowania jest to, że kropki nie były jedynymi zmiennymi. Drobniejsze elementy, z jakich składa się rewers były nabijane na stempel za pomocą specjalnie przygotowywanych punc. Punce były z reguły bardzo trwałe i zdarzało się, że wytrzymywały niezmiennie przez całe lata. Jednak jak się okazuje podczas dokładnych analiz rewersu talara z 1766 rewersu, takich mikro różnic pomiędzy poszczególnymi stemplami jest więcej. Te najbardziej widoczne, to zmiany w kompozycjach obu wieńców, które przy odrobinie wprawy jesteśmy w stanie bardzo łatwo zaobserwować. Jakoś tak to pomyślano, że najczęściej to właśnie prawy wieniec różni się zdecydowanie wyraźniej niż inne elementy. A że różnice są istotne i polegają na zmiennej liczbie gałązek, liści oraz ich umiejscowieniu, to do ich powstania wymagane było celowe działanie w mennicy. Może być tak, że te wszystkie istotne różnice, które pojawiają się na rewersie mają jakieś swoje ukryte znaczenia. Skłaniam się ku tezie, że był to jakiś tajemny kod, znany tylko pracownikom mennicy. Do czego się to konkretnie przydawało, trudno dziś stwierdzić. Zapewne można było (tak jak my dzisiaj) policzyć stemple. Mógł to być sposób odróżniania od siebie poszczególnych partii monet, związany z czasem ich wybicia lub urządzeniem, na jakiej te prace wykonano. Być może był to jakiś element walki z fałszerzami, mający na celu utrudnianie im podrobienia królewskich monet. Jak widać pomysłów jest wiele, przytoczyłem tylko kilka, które wydają się najbardziej prawdopodobne. W każdym razie, dziś dzięki temu mamy „fun” i talar z pierwszego roku bicia jest monetą nie tylko piękną, ale i niezwykłą. I właśnie ta jego „niezwykłość” będzie tematem dalszego tekstu.

Zmierzmy się, więc z tym i ustalmy ile jest wariantów rewersu i jak je rozpoznać. O zmiennych napisałem już wyżej, będą to w pierwszej kolejności różnice interpunkcyjne. Tak zwana „kropkologia”, która pozwoli nam wstępnie podzielić rewersy na kilka podstawowych grup.  W drugiej kolejności w ramach grup, podzielimy je w zależności od układu prawego wieńca. Zadaje sobie sprawę, że to trochę dziwny podział jak na numizmatykę. W końcu różnice w rysunku są zasadniczo traktowane jak odmiana, a to znaczy, że są ważniejsze od różnic interpunkcyjnych, traktowanych jak warianty. Jednak z uwagi na „tradycje” pokazywania talara z 1766 w poprzednich katalogach oraz na czytelność i użyteczność w analizie uważam, że ten sposób jest bardziej przyjazny dla użytkownika. Od lat już wiemy, że ten talar ma kilka wariantów związanych z kropkami, zatem zdążyliśmy się już do tego przyzwyczaić i przywyknąć do podziału względem tej zmiennej. Biorąc pod uwagę najnowszy katalog monet Poniatowskiego i fakt, że również w tej ważnej dla miłośników SAP publikacji, autorzy utrzymali pierwotny podział „kropkologiczny”, do którego dodali nowy element, związany z odróżnianiem zaobserwowanych różnic prawego wieńca – uważam, że jest to jak najbardziej uzasadnione. Zresztą z mojej praktyki z tymi talarami mogę tylko dodać, że sam bym tego lepiej nie wymyślił. Zatem najpierw „kropkologia” a dopiero za nią wszelkie różnice w rysunku. Ot, nowe podejście J.I tak, pierwszym krokiem będzie podział rewersu na 5 grup ze względu na odmienne występowanie na nich wyżej wspomnianych już kropek. Poniżej wymieniam je po kolei, dodając od razu informacje o liczbie wariantów prawego wieńca występujących w ramach danej grupy.

GRUPA 1 -> kropka po COLONIEN, kropka po 1766, kropki po FS -> w tej grupie istnieją 3 warianty rewersu.
GRUPA 2 -> bez kropki po COLONIEN, kropka po 1766, kropki po FS -> tu mamy 4 warianty.
GRUPA 3 -> bez kropki po COLONIEN, bez kropki po 1766, kropki po FS -> w tej grupie są 2 warianty.
GRUPA 4 -> kropka po COLONIEN, bez kropki po 1766, bez kropek po FS -> tu są 3 warianty.
GRUPA 5 -> zupełnie bez kropek po COLONIEN, 1766 i FS -> ta grupa zawiera 3 warianty.
Jak łatwo policzyć z informacji powyżej, analizując rewers na próbie wynoszącej 371 talarów, zaobserwowałem 15 wariantów stempli rewersu. Jest to dokładnie tyle samo ile zostało opisanych w najnowszym katalogu, co może sugerować nam, że jest to już ich ostateczna liczba. Jednak nie zamykam się na nowe odkrycia i postanowiłem zostawić miejsce na potencjalne nowe obserwacje. Ale do tego jeszcze wrócę.

Ok, a teraz płynnie przejdziemy dalej do drugiego etapu, czyli wyznaczenia konkretnych wariantów w ramach każdej z 5 grup. W tym celu w pierwszym kroku, analizie poddamy podstawową zmienną, którą będzie układ gałązek prawego wieńca. Teraz pokażę, jakie elementy wieńca są zmienne i co dokładnie będziemy analizować. Poniżej przykładowy prawy wieniec rewersu z zaznaczonymi obszarami do porównania.
Jak widać powyżej, proponuje odróżnianie wieńców posiłkując się wystającymi gałązkami w ich górnej i dolnej jego części. W tym konkretnym przykładzie mamy po 3 wystające gałązki na górze i na dole, jednak nie będzie tak zawsze i ich ilość oraz układ są zdecydowanie odmienne. Analizując kilka setek monet stwierdzam, że są to najlepiej widoczne elementy, dzięki którym w miarę łatwo udaje się odróżniać poszczególne warianty. Ponieważ kształty gałązek są niewymierne i trudno je jednoznacznie opisywać w tekście, to zaproponowałem analizę ułożenia gałązek w powiązaniu z literami napisu otokowego, w które są „wycelowane”. Połączenie gałązka – litera jest jednoznaczne i nie ma mowy o pomyłce w określeniu wariantu. Przykładowy wieniec ze zdjęcia, to układ „góra: XXE – dół: CCA” występujący w jednym z dwóch wariantów rewersów GRUPY 3. Jeśli gałązka nie celuje w konkretną literę, a trafia akurat w przerwę pomiędzy wyrażeniami używam określenia „nic”, co oznacza, że celuje w puste miejsce. Jeśli gałązka trafia gdzieś pomiędzy dwie litery i ustalenie, w którą konkretnie nie jest intuicyjne, to używam określenia „E/X”, co oznacza, że jest skierowana gdzieś pomiędzy te dwie litery.. Teraz to jeszcze może wydawać się nieco skomplikowane, ale zaręczam, że po kilku próbach można wypracować sobie całkiem szybkie narzędzie do odróżniania poszczególnych wariantów. Ponieważ oprócz różnic prawego wieńca, kilkanaście stempli zawiera inne, dodatkowe cechy je wyróżniające, które też są widoczne na 1 rzut oka, to oprócz samych układów wieńca uwzględniłem również te dodatkowe, bonusowe cechy. Te bonusowe zmienne, jeszcze bardziej potwierdzają tezę, że wykonywano je z jakąś ukrytą intencją. Na przykład, dwie z nich dotyczą istotnych zmian w koronie. Kolejnych kilka, to dodatkowe liście dębowe w lewym wieńcu. Wszystko to świadczy o tym, że w celu uzyskania tych zmian na stemplach, medalier musiał wykonywać nowe projekty i narzędzia. Dlaczego nie powielał poprzednich kompozycji, dlaczego zmieniał drobne elementy? To pytania, na które wciąż poszukuje odpowiedzi. Jednak wracając do talara, to nie ma się obrażać na dodatkowe zmienne, które pomogą nam w analizie. Zawsze warto sobie ułatwiać pracę i tym się właśnie kierowałem. Muszę zastrzec, że nie są to jednak moje autorskie „odkrycia”. Większość z tych cech wskazali i użyli autorzy w najnowszym katalogu. Jeśli je teraz powielam, to znaczy, że są to całkiem dobre i użyteczne zmienne J.

Teraz wymienię wszystkie układy prawego wieńca i dodatkowe cechy, przypisując je od razu do poszczególnych GRUP rewersów oraz przy okazji wyznaczając poszczególne WARIANTY.  Wyjątkowo wariantom rewersów nie będę nadawał kolejnych cyfr a podejdę do tematu nieco katalogowo, czyli użyje podwójnych oznaczeń. Pierwszą cyfrą będzie zawsze numer GRUPY a drugą numer WARIANTU w tej konkretnej grupie. Ten prosty wybieg pozwoli w przyszłości „bezawaryjnie” dodawać ewentualne nowoodkryte warianty. Po opisaniu każdej z GRUP i wypisaniu wszystkich znanych mi WARIANTÓW, pokażę jak to wygląda na zdjęciach. Każde zdjęcie zawierać będzie oznaczenie grupy i wariantu oraz dokładne zbliżenie na układy prawego wieńca oraz dodatkowe cechy (tam gdzie one występują), które dodatkowo wyróżniają dany wariant stempla. Zaczynamy po kolei od pierwszej z grup, która jak pamiętamy jest najbogatsza w „kropkologie”, gdyż zawiera wszystkie możliwe kropki.

GRUPA 1 -> kropka po COLONIEN, kropka po 1766, kropki po FS
WARIANT 1.1: prawy wieniec układ „góra XXE- dół CAP” + cecha „pierwszy liść nad GREGE przed 1”.
WARIANT 1.2: prawy wieniec układ „góra nicXnicX- dół CAP” + cecha „pierwszy liść nad GREGE celuje w 7”.
WARIANT 1.3: prawy wieniec układ „góra XXX- dół CCnic” + cecha „pierwszy liść nad GREGE celuje w 1”.

GRUPA 2 -> bez kropki po COLONIEN, kropka po 1766, kropki po FS
WARIANT 2.1: prawy wieniec układ „góra XnicE – dół CCP”.
WARIANT 2.2: prawy wieniec układ „góra XXE – dół AA”.
WARIANT 2.3: prawy wieniec układ „góra XnicE/X – dół CCnic”.
WARIANT 2.4: prawy wieniec układ „góra XnicX – dół AAP”.

GRUPA 3 -> bez kropki po COLONIEN, bez kropki po 1766, kropki po FS
WARIANT 3.1: prawy wieniec układ „góra nicX – dół AAP” + cecha „odstęp w dacie 17 66”
WARIANT 3.2: prawy wieniec układ „góra XXE – dół CCA”.

GRUPA 4 -> kropka po COLONIEN, bez kropki po 1766, bez kropek po FS
WARIANT 4.1: prawy wieniec układ „góra XnicE – dół AAP” + cecha „pierwszy liść nad GREGE celuje w 1”.
WARIANT 4.2: prawy wieniec układ „góra XnicE – dół RCAnicP” + cecha „pierwszy podwójny liść nad GREGE celuje w 1”.
WARIANT 4.3: prawy wieniec układ „góra XXnicE – dół CCnic” + cecha „pierwszy podwójny liść nad GREGE celuje w kropkę”.

GRUPA 5 -> bez kropki po COLONIEN, bez kropki po 1766, bez kropek po FS
WARIANT 5.1: prawy wieniec układ „góra XnicE – dół CA” + cecha „po 2 kamienie w koronie zamiast 5”.
WARIANT 5.2: prawy wieniec układ „góra XnicE” – dół CAnic”.
WARIANT 5.3: prawy wieniec układ „góra nicXE – dół CCnic” + cecha „brak pałąków w koronie”.
No to przebiliśmy się przez najcięższy materiał. Teraz znając już „kropkologię” rewersu oraz kształt prawego wieńca i ewentualnie cechę dodatkową, łatwo i instynktownie uda nam się wyznaczyć wszystkie 15 wariantów rewersu. Analizując kilkaset sztuk, przyznam, że przydaje się to też do słabiej zachowanych talarów. Monet, w których istnieje podejrzenie, że kropki były, ale teraz ich nie widać lub widać je słabo. Prawy wieniec w połączeniu z cechą dodatkową bezbłędnie potwierdzi nam, do której z 5 grup należy przypisać gorzej zachowany numizmat.

Od razu możemy sobie wyrobić zadnie na temat, to ile teraz talarów z 1766 roku trzeba by zebrać żeby zgromadzić wszystkie potrzebne warianty. Moim zdaniem wystarczy zaledwie jeden egzemplarz, gdy budujemy przekrojowy zbiór polskich monet. Jednak, kiedy okres SAP jest dla nas ważny, to absolutnym minimum jest 5 sztuk, po jednej z każdej grup „kropkologicznych”. Oczywiście, jeśli ktoś, tak jak ja deklaruje, że zbiera warianty to liczba 15 jest jak najbardziej adekwatna. Sam mam dwie monety, zatem wyruszyłem już w długą drogę do uzbierania kompletu J. Trzeba jednak przyznać, że nie wszystkie warianty okażą się takie łatwe do zebrania i całkiem możliwe, że nie tylko kasa jest potrzebna do kolekcjonowania monet Poniatowskiego w dobrych stanach, ale tez cierpliwość, kontakty i szczęście. Z pewnością będą takie stemple, które wytrzymywały dłużej i udało się wybić nimi większy nakład niż średnia, która dla nakładu 77 618 sztuk wynosi 5 175 sztuk. Jednak natura nie znosi próżni i również można spodziewać się, że pojawią się nam również takie warianty stempla, których wybito niewiele, bo narzędzie zawiodło niedługo po tym jak zaczęto go używać. Przekonajmy się już niebawem J.

Zanim przejdziemy do kolejnych etapów, jakimi będzie analiza rozkładu procentowego poszczególnych wariantów w przebadanej próbie, określenia szacunkowego nakładu każdego z nich, podejścia pod stopnie rzadkości a w końcu do prezentacji każdego z wariantów wraz ze standardowym opisem – zaproponuje mały wstęp. Gdybym zapytał, która z 5 głównych grup jest najczęściej spotykana, a która wręcz przeciwnie, to, jaka byłaby prawidłowa odpowiedź? Ja to wiem i się ta wiedza podzielę. Teraz właśnie dla tej grupy miłośników monet SAP, którzy zdecydują się mieć „tylko” 5 talarów przedstawię tabelę z rozkładem procentowym każdej grupy w badanej próbie 371 monet.
Jak widać wyniki po grupach rozkładają się w miarę równo. Niespodzianką dla mnie jest najmniejsza ilość zaobserwowanych monet w GRUPIE 1. Akurat mam jednego talarka z tego zakresu w zbiorze, stąd wydawało mi się subiektywnie, że jest to dosyć liczna grupa, kto wie czy nawet nie najliczniejsza. Jak widać byłem w wielkim błędzie. Pozostałe cztery grupy wydają się być zrównoważone. Teraz przypomnimy sobie, że według Edmunda Kopickiego talar z 1766 według w skali Emeryka Hutten-Czapskiego, oceniony został na stopień R2. Można się z tym zgodzić, bo oznacza to, że do naszych czasów zachowało się od 3 001 do 15 000 monet. Zakładając na wstępie, że liczba zachowanych monet jest gdzieś po środku tego sporego zakresu, otrzymamy 9 000 egzemplarzy. Dzieląc tą oszacowaną ilość pomiędzy 5 grup talarów, to od razu każda z nich zyskuje po jeden stopień i pojawia się nam już R3. Zatem mieli racje autorzy najnowszego katalogu, którzy sugerowali, że już czas na nowe podejście do określenia stopni rzadkości dla tego talara. Na podstawie prostej analizy, którą dziś proponuje, można się o tym będzie przekonać.  I to będą już wszystkie nowe informacje, jakie mam dla kolekcjonerów interesujących się jedynie zebraniem 5 egzemplarzy, po jednym z każdej grupy.

Teraz przechodzę do „hardcorów”, czyli kolekcjonerów monet SAP chcących usłyszeć informacje bardziej szczegółowe, dotyczące wszystkich 15 wariantów. Oj będzie się działo J. Zacznijmy od podobnego ćwiczenia jak u góry, czyli od procentowego rozkładu każdego z wariantów w badanej próbie 371 sztuk. Wyniki prezentuje tabela u dołu.
 Teraz mamy już naoczne świadectwo, jakich konkretnie wariantów zaobserwowałem więcej a jakich mniej. To, co rzuca się w oczy to górna granica 10% i dolna 1%.  Te najpopularniejsze są 10-cio krotnie bardziej liczne, co świadczy o tym, jakie stemple wytrzymały nawet 8 tysięcy uderzeń a które już po kilkuset nie nadawały się do dalszego użytku. Dwa warianty o najmniejszym rozkładzie, zapewne w dalszej części okażą się najrzadsze, więc już teraz warto porównać je z tymi, jakie posiada się w swoich zbiorach, lub tymi wystawionymi do sprzedaży.  

Drugim krokiem będzie odniesienie procentów do nakładu i oszacowanie ile sztuk każdego z wariantów, teoretycznie opuściło warszawski zakład w 1766 roku. To prezentuje kolejne zestawienie.
Sumując wszystkie liczby, otrzymamy pełen nakład talara, z 1766, który przypomnę wynosił 77 618 egzemplarzy. Rozkład procentowy w tabeli powyżej podałem bez miejsc po przecinkach, stąd teraz można dopiero zobaczyć, że 1% WARIANTU 1.3 to nie jest to samo, co 1% WARIANTU 2.4. Jak widać, po uwzględnieniu różnice są spore. Interesujące jest tez to, że dwa warianty z GRUPY 3 uzyskały dokładnie taka samą ilość i rozkładają się wewnątrz grupy po 50%. Dwa egzemplarze, które posiadam są „średnie na jeża”, czyli ani unikalne ani też wyjątkowo liczne.

Teraz zajmijmy się ostatnim podejściem, czyli próbą nowoczesnego podejścia do wyznaczenia stopni rzadkości każdego z wariantów. Edmund Kopicki dawał R2 i już wyżej założyliśmy, że może to oznaczać w sumie około 9 tysięcy talarów, z 1766, które przetrwały do naszych czasów. Będzie to dla mnie założenie wyjściowe. Odnosząc 9 000 egzemplarzy do nakładu 77 618 otrzymujemy współczynnik „przetrwania” wynoszący 11,6%. Po kaskaderskim założeniu mówiącym, że wszystkie 15 wariantów zachowały się w jednakowej ilości, wynoszącej 11,6% swojego pierwotnego nakładu, pozostaje nam już tylko zrobić dalsze wyliczenia by ustalić ile ich zostało do teraz. Nie będę prezentował tych danych, każdy może je sobie zrobić na swój użytek. Za to od razu przejdę do autorskiego podejścia wyznaczenia stopni rzadkości. W tabelce poniżej znajdziecie propozycję według skali hrabiego Hutten-Czapskiego dla polskich monet historycznych.
No ładnie wyszło J. Jak widać z matematyki wyszło nam, że poszczególne warianty talara z 1766 roku, zawierają się w przedziale pomiędzy stopniem R3 a R5. Podchodząc do zbierania talarów wariantami, okazuje się, że praktycznie każda z monet jest w miarę rzadka i nieliczna. Oba moje warianty wylądowały w R3. Mogło być lepiej, ale dobre i to J.

Teraz przechodzę do tradycyjnego opisania i pokazania monet z każdego wariantu. Do swojego nazewnictwa, jakie stosowałem w dzisiejszym artykule dodam teraz oznaczenia z najnowszego katalogu monet SAP. W końcu to nie ja tu jestem znawcą numizmatyki. 

TALAR 1766

WARIANT 1.1 – w katalogu monet SAP jako 32.a
GRUPA 1 -> kropka po COLONIEN, kropka po 1766, kropki po FS
Prawy wieniec -> układ „góra XXE- dół CAP”
Dodatkowa cecha -> „pierwszy liść nad GREGE przed 1”.
Nakład rocznika 77 618 egzemplarzy
Szacowany nakład wariantu 5 649 sztuk
Szacowany stopień rzadkości R3

WARIANT 1.2 – w katalogu monet SAP jako 32.a1
GRUPA 1 -> kropka po COLONIEN, kropka po 1766, kropki po FS
Prawy wieniec -> układ „góra nicXnicX- dół CAP”
Dodatkowa cecha -> „pierwszy liść nad GREGE celuje w 7”.
Nakład rocznika 77 618 egzemplarzy
Szacowany nakład wariantu 3 138 sztuk
Szacowany stopień rzadkości R4

WARIANT 1.3 – w katalogu monet SAP jako 32.a2
GRUPA 1 -> kropka po COLONIEN, kropka po 1766, kropki po FS
Prawy wieniec -> układ „góra XXX- dół CCnic”
Dodatkowa cecha -> „pierwszy liść nad GREGE celuje w 1”.
Nakład rocznika 77 618 egzemplarzy
Szacowany nakład wariantu 418 sztuk
Szacowany stopień rzadkości R5

WARIANT 2.1 – w katalogu monet SAP jako 32.a3
GRUPA 2 -> bez kropki po COLONIEN, kropka po 1766, kropki po FS
Prawy wieniec -> układ „góra XnicE- dół CCP”
Nakład rocznika 77 618 egzemplarzy
Szacowany nakład wariantu 4 603 sztuk
Szacowany stopień rzadkości R4

WARIANT 2.2 – w katalogu monet SAP jako 32.a4
GRUPA 2 -> bez kropki po COLONIEN, kropka po 1766, kropki po FS
Prawy wieniec -> układ „góra XXE – dół AA”.
Nakład rocznika 77 618 egzemplarzy
Szacowany nakład wariantu 6 486 sztuk
Szacowany stopień rzadkości R3

WARIANT 2.3 – w katalogu monet SAP jako 32.a5
GRUPA 2 -> bez kropki po COLONIEN, kropka po 1766, kropki po FS
Prawy wieniec -> układ „góra XnicE/X – dół CCnic”.
Nakład rocznika 77 618 egzemplarzy
Szacowany nakład wariantu 6 486 sztuk
Szacowany stopień rzadkości R3

WARIANT 2.4 – w katalogu monet SAP, jako 32.a6
GRUPA 2 -> bez kropki po COLONIEN, kropka po 1766, kropki po FS
Prawy wieniec -> układ „góra XnicX – dół AAP”.
Nakład rocznika 77 618 egzemplarzy
Szacowany nakład wariantu 1 046 sztuk
Szacowany stopień rzadkości R4

WARIANT 3.1 – w katalogu monet SAP, jako 32.a7
GRUPA 3 -> bez kropki po COLONIEN, bez kropki po 1766, kropki po FS
Prawy wieniec -> układ „góra nicX – dół AAP”
Dodatkowa cecha -> „odstęp w dacie 17 66”
Nakład rocznika 77 618 egzemplarzy
Szacowany nakład wariantu 7 950 sztuk
Szacowany stopień rzadkości R3

WARIANT 3.2 – w katalogu monet SAP, jako 32.a8
GRUPA 3 -> bez kropki po COLONIEN, bez kropki po 1766, kropki po FS
Prawy wieniec -> układ „góra XXE – dół CCA”.
Nakład rocznika 77 618 egzemplarzy
Szacowany nakład wariantu 7 950 sztuk
Szacowany stopień rzadkości R3

WARIANT 4.1 – w katalogu monet SAP, jako 32.a9
GRUPA 4 -> kropka po COLONIEN, bez kropki po 1766, bez kropek po FS
Prawy wieniec -> układ „góra XnicE – dół AAP
Dodatkowa cecha -> „pierwszy liść nad GREGE celuje w 1”
Nakład rocznika 77 618 egzemplarzy
Szacowany nakład wariantu 6 904 sztuk
Szacowany stopień rzadkości R3

WARIANT 4.2 – w katalogu monet SAP, jako 32.a10
GRUPA 4 -> kropka po COLONIEN, bez kropki po 1766, bez kropek po FS
Prawy wieniec -> układ „góra XnicE – dół RCAnicP”
Dodatkowa cecha -> „pierwszy podwójny liść nad GREGE celuje w 1”
Nakład rocznika 77 618 egzemplarzy
Szacowany nakład wariantu 3 975 sztuk
Szacowany stopień rzadkości R4

WARIANT 4.3 – w katalogu monet SAP, jako 32.a11
GRUPA 4 -> kropka po COLONIEN, bez kropki po 1766, bez kropek po FS
Prawy wieniec -> układ „góra XXnicE – dół CCnic”
Dodatkowa cecha -> „pierwszy podwójny liść nad GREGE celuje w kropkę”
Nakład rocznika 77 618 egzemplarzy
Szacowany nakład wariantu 5 440 sztuk
Szacowany stopień rzadkości R3

WARIANT 5.1 – w katalogu monet SAP, jako 32.a12
GRUPA 5 -> bez kropki po COLONIEN, bez kropki po 1766, bez kropek po FS
Prawy wieniec -> układ „góra XnicE – dół CA”
Dodatkowa cecha -> „po 2 kamienie w koronie zamiast 5”
Nakład rocznika 77 618 egzemplarzy
Szacowany nakład wariantu 4 184 sztuk
Szacowany stopień rzadkości R4

WARIANT 5.2 – w katalogu monet SAP, jako 32.a13
GRUPA 5 -> bez kropki po COLONIEN, bez kropki po 1766, bez kropek po FS
Prawy wieniec -> układ „góra XnicE” – dół CAnic”
Nakład rocznika 77 618 egzemplarzy
Szacowany nakład wariantu 6 904 sztuk
Szacowany stopień rzadkości R3

WARIANT 5.3 – w katalogu monet SAP, jako 32.a14
GRUPA 5 -> bez kropki po COLONIEN, bez kropki po 1766, bez kropek po FS
Prawy wieniec -> układ „góra nicXE – dół CCnic”
Dodatkowa cecha -> „brak pałąków w koronie”
Nakład rocznika 77 618 egzemplarzy
Szacowany nakład wariantu 5 440 sztuk
Szacowany stopień rzadkości R3

Oj nie pogniewałbym się gdyby tak właśnie wyglądał mój zbiór talarów z 1766 roku. Wszystkie 15 wariantów razem obok siebie. Smakowity widok.  Mniam.. Mniam.. J

Na koniec jeszcze o rantach, czyli kilka zdań o trzeciej stronie monety. W katalogu autorzy zwrócili uwagę, że również ten element, (gdy mu się bliżej przyjrzeć) wykazuje znaczną odmienność. Okazuje się, że do wybicia nakładu użyto kilku zestawów trójdzielnych narzędzi do wykonania zdobionego rantu talara. Poszczególne kompozycje różnią się zarówno wielkością jak i kształtem lilijek. Musze przyznać, że przez chwile podążyłem za tym tropem i rzeczywiście zaobserwowałem znaczne różnice. Jest spora grupa monet, których ranty wyglądają jak „liście winogrona” (nie jestem dobry z przyrody). Inne mają ranty ze wzorem lilijek nieco podobnym do dwuzłotówek. Problem polega jednak na tym, iż co do zasady, ranty są tym elementem, który niszczy się najszybciej/najbardziej podczas obiegu i często wzór jest na tyle wytarty, że trudno jest określić jego konkretną odmianę. Do badania nadają się jedynie bardzo dobrze zachowane egzemplarze. I tu dochodzimy do kolejnej trudności. Korzystając w ze zdjęć aukcyjnych próżno jest szukać fotografii tej strony monety. Stąd baza monet z rantami, jaką dysponowałem nie była wielka. Ograniczała się do moich własnych sztuk oraz tych monet, które badałem wykonując kwerendy w muzeach. Mimo tego, że to najczęściej akurat bardzo dobrze zachowane sztuki, jednak i tak ich ilość nie pozwoliła mi na użycie tych danych w dzisiejszym badaniu. Może jeszcze powrócę do tematu, kiedy będę dysponował większą ilością materiału do analiz. Teraz tylko sygnalizuje, że nie wszystko jest tu jeszcze jasne i odkryte. Jest całkiem duża sfera wymagająca dalszych badań, do czego zachęcam miłośników mennictwa SAP. W końcu patrząc po popularności, jaką cieszy się ten okres wśród kolekcjonerów, jest nas naprawdę spora gromadka J.

Ok na dziś już kończę temat talarów z 1766. Aż dwu długich wpisów potrzebowałem na to, żeby opowiedzieć ich historie, opisać i pokazać wszystkie znane mi warianty oraz rzucić nowe światło na klasyfikacje dzięki zbadaniu kilku setek egzemplarzy. To był długa, czasem żmudna, ale w efekcie bardzo przyjemna praca. Obcowanie z tak pięknymi numizmatami, badanie ich z każdej strony i dowiadywanie się nowych rzeczy, jest samo w sobie przyjemnością, więc nie był to dla mnie czas stracony.  Mam nadzieję, że ta praca przyda się również miłośnikom monet SAP i przyczyni się do popularyzacji naszego pięknego hobby. Najbardziej wytrwałym, dziękuję za doczytanie… aż do tego miejsca J.

W dzisiejszym wpisie korzystałem niżej wymienionych publikacji: Edward hrabia Raczyński „Gabinet Medalów Polskich”, Władysław Terlecki „Mennica Warszawska”, Mieczysław Kurnatowski „Przyczynki do historyi medali i monet Polskich bitych za panowania Stanisława Augusta”, katalogu „Monety Stanisława Augusta Poniatowskiego” duetu Parchimowicz/Brzeziński, artykułu Rafała Janke „Co na razie wiemy, a czego nie wiemy o talarach Stanisława Augusta Poniatowskiego” z Przeglądu Numizmatycznego nr 4/2009. W artykule wykorzystałem też informacje i zdjęcia pochodzące z Muzeum Narodowego w Warszawie, wystawy „Skarby Mennicy Warszawskiej” która miała miejsce w 2016 w Łazienkach oraz archiwów aukcyjnych Warszawskiego Centrum Numizmatycznego, Gabinetu Numizmatycznego Damian Marciniak, Antykwariatu Numizmatycznego Michał Niemczyk, portali aukcyjnych sixbid.com, NumisBids.com, ebay.com, Allegro.pl oraz wyszukanych przez google grafika.